Nie posłuchałam Jazzu na Harlemie

Jeśli jesteś Polakiem mieszkającym w Ameryce – gratuluję! Jeśli jesteś Polakiem mieszkającym w Polsce i odwiedzającym Stany – powodzenia! Przewaga dolara nad złótówką daje w kość, a portfel szybko pustoszeje, kiedy dzieje się tak wiele. „Oszczędnie przeżyj jak najwięcej” to moje motto na każdej wycieczce, tego dnia również kierowałam się tą zasadą.
Przypadki chodzą po ludziach, tak przynajmniej mówią. Moim przypadkiem było poznanie koleżanki w pracy, której syn przypadkiem skończył gastronomię i upiekł dla mnie prawdziwe American Pie. Dlaczego podkreślam przypadkiem? Otóż gdybym nie zapytała jej czym się zajmuje jej latorośl i nie zażartowała, że mógłby mi zrobić to ciasto, pewnie bym go nigdy nie spróbowała i nie spłonęła jak pochodnia, zawstydzona, że wzięła to na poważnie. Czy żałuję? Oczywiście, że nie. Bardzo cynamonowa i słodka szarlotka była pyszna, a koleżanka zadowolona, że wcinam ją z prędkością światła. Jak to mówią: „Good things happen when you ask for them”

zzzz
American Apple Pie

Czas pożegnań i zakończenie ostatniego dnia pracy w nowojorskim biurze doszedł końca, a na mnie czekało jeszcze całe miasto. Szybka przeprawa na południe i już wychodziłam z metra przy Battery Park, kierując się w stronę promu Staten Island Ferry. Dlaczego wybrałam akurat ten kurs? Wszystkie rejsy wycieczkowe na Statuę Wolności kosztują minimum 30$ i trwają 3-4 godziny. Mi zależało na czasie i kasie. Staten Island Ferry jest darmowym środkiem komunikacji publicznej, który przepływa tuż obok Liberty Island, płynie w jedną stronę około 30 minut, wybór jest oczywisty.

Po przyjeździe z Nowego Jorku każdy pytał mnie czy widziałam Statuę. Tak. Widziałam. I tyle. Choć pomnik jest duży, nie zrobił na mnie większego wrażenia i nie czułam wewnętrzej potrzeby wspinaczki na sam szczyt. Raczej nie będę żałowała swojego wyboru, chociaż wiem, że jest to sprawa indywidualna.

zzz
Staten Island Ferry, Stanen Island, Nowy Jork
zz
Sosna w trasie na Staten Island Ferry, Upper Bay, Nowy Jork
xxxx
Statua Wolności, Liberty Island, Nowy Jork
z
Widok na Dolny Manhattan, Nowy Jork

Na samym promie można spotkać wielu ludzi z różnych zakątków świata. Łatwo jest też odróżnić turystów od Nowojorczyków. Ci pierwsi, stoją i przepychają się przy oknach i barierkach, Ci drudzy siedzą spokojnie czytając gazety i książki, przyzwyczajeni do widoku i gwaru.

Po ponad godzinie byłam z powrotem na Manhattanie. Kolejnym punktem wycieczki był Park Pamięci przy dawnych budynkach Wolrd Trade Center. Ta część miasta jest nieco czystsza niż to, co spotkałam do tej pory. Po drodze można znaleźć New York Film Academy oraz pomnik Charging Bull, który przedstawia oczywiście byka i ma przynieść pieniądze temu, kto pogłaszcze go w wiadomych rejonach 😉

Kolejny przypadek spotkał mnie tuż przy Wall Street. Akurat zachciało mi się jeść, kiedy natknęłam się na stoiska z południowoamerykańskim Street Food. Ciężko było się nie oprzeć porcyjce tapas, żeby zaspokoić pierwszy głód.

Po udanym posiłku zjedzonym w parku razem z innymi spacerowiczami, czas było zwiedzić obszar WTC.

xxxxx.jpg
Tacos z kurczakiem, guacamole i Sangia, Zucotti Park, Nowy Jork
zzzzz.jpg
Amerykański Streed Food, Zucotti Park, Nowy Jork
zzzzzz
Stacja metra World Trade Center, Nowy Jork
zzzzzzz
Stacja metra World Trade Center, Nowy Jork
xxxxxxxx
Pomnik upamiętniający 9/11, Nowy Jork
xxxxxxxxx
One World Trade Center (Freedom Tower), Nowy Jork

W miejscu zniszczonych w zamachu budynków World Trade Center powstały 2 pomniki na cześć ofiar zamachu oraz zupełnie nowy One World Trade Center, będący aktualnie najwyższym budenkiem w USA. Z braku czasu, nie udało mi się zwiedzić muzeum upamietniającego tamten dzień, ani wjechać na punkt widokowy, ale jesli kiedyś wybiorę się do Nowego Jorku raz jeszcze, będą to moje obowiązkowe punkty wyprawy.

Wspomniałam już o parku przy Wall Street, a co z samą kultową ulicą? Oczywiście był to następny punkt spaceru. Giełda jak i sama ulica nie wyróżniają się zbytnio, wszystko w tej części miasta jest takie… porządne i dopieszczone. Przed budynkiem Federal Hall umiejscowiony został pomnik Georga Washingtona. To właśnie w tym miejscu odbyła się inauguracja prezydenta. Dalej spotkać można budynek Trumpa, Tiffany&Co i wiele innych.

Zaciekawił mnie mały zakątek Bawarski po drodze. To miasto aż opływa rożnorodnością kultur.

xxxxxxxxxx.jpg
Pomnik Georga Washingtona, Federal Hall National Memorial, Wall Street, Nowy Jork
zzzzzzzzzz
Wall Street, Nowy Jork
xyv.jpg
Tiffany & Co., Wall Street, Nowy Jork
zzzzzzzzz.jpg
Bavaria BierHaus, St William Street, Nowy Jork

Nogi juz mnie bolały, a trzeba iść dalej. Poprzedniego dnia wymyśliłam, że chcę zobaczyć Harlem i wejść do knajpki posłuchać Jazzu na żywo. Knajpki nie znalazłam, a sam Harlem mnie trochę przeraził, a trochę zachwycił.

Nie jestem rasistką. Jednak kiedy jesteś jedną z dwóch białych osób w wagonie metra i wszyscy inni patrzą się na Ciebie jak na dziwadło, chcąc nie chcąc ciarki przejdą Ci po plecach. Wysiadając z kolejki zobaczyłam, że tak jest wszędzie – i tak zauważą że jestem turystką.

Harlem jest piękny. To najbardziej kolorowa częścią miasta, która obfituje w murale, dziwacznie ubranych ludzi i parki w których afroamerykanie grają w szachy i ćwiczą koszykówkę. Wieczorem to miejsce trochę przeraża, wszędzie są ciemne zaułki, nieoświetlone parki. Z początku trochę się bałam, wszędzie na ulicach patrzyli się na mnie jak na aliena. Słychać było rap, widać było liczne salony fryzjerskie, a ludzie byli hałaśliwi. Jednak to wszystko miało swój rytm, nie trzeba było słuchać Jazzu.

Zawsze powtarzam, że podróż to nie tylko dobre doświadczenia, ale po prostu doświadczenia. Teraz wiem, że to było jedno z nich.

yyyyy.jpg
Park Ave, Harlem, Nowy Jork
yyyyyyyy.jpg
The Greater Refuge Temple, Harlem, Nowy Jork
yy.jpg
Sosna w trasie na Harlemie, Nowy Jork

Po wydostaniu się z Harlemu, poszłam spacerem wzdłuż Central Parku (4km!) po zachodniej stronie i wylądowałam na pizzy przy Columbus Circle. Jest to rondo, na środku którego znajduje się placyk z Kolumną Krzysztofa Kolumba w centralnym punkcie.

Jak już wspominałam we wcześniejszym poście, pizza w Nowym Jorku wygrywa z burgerami. Ja spróbowałam jej w małej knajpce przy Columbus Circle. Jest cienka, tłusta, pomidorowa, w smaku nijak się ma do włoskiego placka, ale smakuje wybornie.  Można ją kupić prawie wszędzie na kawałki, które odgrzewane są na miejscu w piecu. Pizzę polecam popić Guinessem w pobliskim Irish Pubie i znów można ruszać w drogę.

Po pizzy przyszedł czas na ostatni punkt tego dnia – Empire State Building. Takie smaczki zostawia się na koniec wycieczki, a ja postanowiłam zostawić wjazd na ostatnie piętro na sam koniec dnia i zobaczyć Nowy Jork nocą.

xyy.jpg
Pomnik Krzysztofa Kolumba, Columbus Circle, Nowy Jork
yyyy.jpg
Nowojorska pizza, Columbus Circle, Nowy Jork
yyyyyyyyy
Irish Pub, Nowy Jork
yyyyyyyyyy.jpg
Widok z Empire State Buildig, Nowy Jork
xxz.jpg
Wierzchołek Empire State Building, Nowy Jork

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s